poniedziałek, 23 czerwca 2014
Rozdział 5
*Z perspektywy Eddie'go*
-Możemy porozmawiać?- zapytała Patricia.
-Mamy o czym? Wiadomo, oboje sobą gardzimy. Już zrozumiałem- już miałem wychodzić.
-Eddie, przepraszam, że na ciebie tak naskoczyłam, ale po prostu nie lubię, gdy ktoś nowy się wpiernicza w moje życie i do tego jest mega bezczelny- powiedziała z lekką złością.
-Okej, rozumiem, możliwe, że zachowałem się troszkę dziwnie. Ale Amerykanie tak mają, są...
-Mega pewni siebie, już to słyszałam od Niny- przerwała mi Gaduła w połowie zdania. Zaśmiałem się.
-Czyli między nami trochę lepiej, dobrze rozumiem?- spytałem z lekkim niedowierzaniem.
-Tak, ale nie rób sobie nadziei, że kiedyś cię polubię, po prostu nie chcę codziennie się z tobą kłócić, bo wiadomo, że ja w końcu bym wygrała, a tobie by było przykro- powiedziała z wrednym uśmieszkiem Pat.
-Mów za siebie, Gaduło.
Zrobiłem jej kuksańca i wyszedłem z kuchni, aby się przygotować do szkoły.
Usłyszałem tylko "Nie dotykaj mnie zboczeńcu".
*Z perspektywy Patricii*
Postanowiłam się ogarnąć, bo za chwilę miało być śniadanie, a ja jestem jeszcze w pidżamie. Wychodząc z kuchni zobaczyłam Joy, która zamierzała wyjść z Domu Anubisa.
-Ej! Joy, gdzie idziesz?- spytałam.
-Przejść się- odpowiedziała, smutnym głosem.
-Coś nie tak?
-W porządku. Po prostu muszę wyjść na świeże powietrze.
-Joy, widzę, że coś się dzieje. Powiesz mi o co chodzi?- spytałam z nadzieją, że jej odpowiedź będzie twierdząca.
-No bo, chłopcy są do dupy...- odpowiedziała ze łzami w oczach moja przyjaciółka.
-Znów chodzi o Fabiana?
-Tak. Dopóki Nina nie przyjechała, wszystko było w porządku. Później on zaczął zarywać do Niny, a mnie odstawił zupełnie na bok.
-Niestety tak czasami jest. Ale nie załamuj się przez jakiegoś chłopaka. To nie ma sensu, żeby płakać przez takie coś.
-Masz rację.
-Okej ja idę się ubrać, a ty idź na śniadanie, bo już jest- powiedziałam z uśmiechem.
-Dzięki Patricio- odpowiedziała i poszła do salonu.
"Jeżeli zaraz się nie ogarnę, to spóźnię się na lekcję" pomyślałam i pognałam do pokoju. Naciągnęłam na siebie jakieś czarne rurki do tego bluzkę z krótkim rękawkiem z pandą i białe Converse za kostkę. Nałożyłam tusz do rzęs i spięłam włosy w koka. Szybko zeszłam na dół wzięłam jabłko i poleciałam do szkoły.
W szkole
Tak jak myślałam, spóźniłam się...
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- powiedziałam do Sweeta.
-Panno Williamson kolejny raz w tym semestrze? Pójdzie pani po lekcjach do biblioteki i pomoże panu Millerowi w porządkowaniu nowych książek.
-No ale to nie fair! Nie ma niczego innego do roboty?- spytałam.
-Nie, a teraz proszę usiąść.
Usiadłam w przed ostatniej ławce, ktoś mnie zaczepił.
-Widzimy się po szkole Gaduło- puścił oczko Eddie i się uśmiechnął.
Na przerwie
Siedziałam pod sceną teatralną, gdy nagle podeszła do mnie Amber.
-No hej Patricio- uśmiechnęła się.
-Czego chcesz?
-Jesteś nam potrzebna. Sprawy klubu, do którego należysz.
-No nie, jakiś kolejny kielich?- spytałam z niedowierzaniem.
-Nie, coś zupełnie innego. Dzisiaj o 00.00 na strychu- powiedziała i odeszła.
/Na dzisiaj to koniec. Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziału. Może dodam dzisiaj jeszcze jeden, bo dzisiaj jestem w domu.
Chciałabym, żeby pod tym postem były 3 komentarze, wtedy będzie kolejny rozdział.
Purple Plum
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mega zajebisty więcej nie rób takich przerw w pisaniu bo smutno bylo bez rozdzialu dodaj jeszcze dzisiaj ♥
OdpowiedzUsuńKocham Kocham i jeszcze raz Kocham . Rozdzial boski ciekawi interesujacy i mega wciągający
OdpowiedzUsuńCiekawy rozdzial tylko krutki
OdpowiedzUsuńKiedy next bo ja chce jeszcze dzisiaj kocham lovciam ubustwiam mega po prostu trochę krutki ale to nic ciesze sie ze wkoncu napisałaś az sie wystraszylam ze cis sie stalo serio ti nie rób nie potrafie wyczymac tak dlugo bez rozdzialu♥
OdpowiedzUsuń