niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 3



*Z perspektywy Patricii*

Siedziałam na ławce w parku i rozmyślałam o tym, gdy byłam mała. Moi rodzice zawsze interesowali się moją siostrą bliźniaczką, Piper. To było na prawdę przykre, gdy poświęcali całą uwagę tylko jej.
Jednak nie lubię mówić dużo o sobie, o tym wie jedynie Joy.
W końcu znamy się od piaskownicy. Jest dla mnie jak siostra. To ona zawsze mnie wspierała w najgorszych momentach.
Odkąd zamieszkałam w Domu Anubisa nie spotykam się często z Piper. Po prostu nigdy nie byłyśmy ze sobą blisko i NIGDY nie będziemy. Widzimy się tylko ewentualnie, gdy rodzice proszą nas abyśmy przyjechały na wakacje lub na święta.

Moje rozmyślania przerwał znajomy głos.
-Siemka Gaduło- o nie, to ON. Ten Eddie, czy jak mu tam. -Czego chcesz, karaluchu?- spytałam z odrazą.
-Zacznijmy od początku. Jestem Eddie, nowy, z Ameryki i będę mieszkał w Domu Anubisa- wystawił rękę. Zignorowałam jego gest.
-Zapomniałeś dodać, że dodatkowo będziesz mi niszczył życie- odpowiedziałam bez entuzjazmu. -Ej! Staram się być miły. Widać tego nie doceniasz- powiedział i zrobił minę zbitego szczeniaczka.
-Nie potrzebuję twojej uprzejmości. Ups, przejęzyczyłam się ZWŁASZCZA TWOJEJ UPRZEJMOŚCI- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Gdy tylko zobaczył, że moje kąciki ust się uniosły, powiedział
-Widzę jednak, że chyba moje towarzystwo nie sprawia ci przykrości- uśmiechnął się łobuzersko.
-Ugh... Nie rozumiesz, że nie mam ochoty z tobą rozmawiać- wstałam z ławki i już chciałam iść ale Eddie złapał mnie za łokieć. -Patricio, dla..
-Skąd wiesz jak się nazywam?- zapytałam ze złością w oczach.
-Fabian już mi ciebie przedstawił w dosyć jasny sposób. Mniejsza... Patricio, dlaczego mnie tak nie lubisz?- zapytał.
-Po prostu widzę, że ty to kolejny chłopak, który jest mega bezczelny i na za dużo sobie pozwala. Weź mnie w ogóle puść- krzyknęłam. Jak poprosiłam tak też zrobił.
Zaraz jak mnie tylko puścił wróciłam do domu.

*Z perspektywy Eddie'go*

Co ze mną nie tak? Albo z nią? Bo z którymś z nas na pewno. Dlaczego nie zareagowała w sposób pozytywny, gdy zrobiłem minę "zbitego szczeniaczka". To działa na każdą... Przynajmniej jak dotąd działało. Usiadłem na ławce.
Po chwili zobaczyłem Alfie'go i Jeroma, którzy szli w moją stronę.
-Co tam stary?- zapytał Jerry. -Patricia dała ci kosza?- zaśmiał się Alfie. -Skąd wiesz, że rozmawiałem z Gadułą?- spytałem z ciekawością.
-Haha, czyli dała ci kosza?- zaczął rechotać Jerome.
-Nie. Po prostu nie umiemy się dogadać- odpowiedziałem. -Chyba nie powiesz, że nie podoba ci się nasza Pat?- powiedział Alfie.
-Ona mi się nie podoba- powiedziałem zażenowany tą sytuacją. -Jasne, nie wykręcaj się- odpowiedział Jerry. -Dobra, widzę chłopaki, że nie macie co robić i denerwujecie innych. Wybaczcie ale opuszczę was- wstałem z ławki i zacząłem iść w stronę Domu Anubisa.

Po dziesięciu minutach znalazłem się w pokoju. Zaraz miała być kolacja, w końcu jakaś dobra wiadomość.

/Napisałam 3 rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Weszłeś/aś zostaw komentarz. ;)
Purple Plum

4 komentarze:

  1. Ledwo przeczytałam a juz pokochałam na serio to jest mega ciekawe . Po prostu kocham ten rozdzial juz chce kolejny boski boski i jeszcze raz boski masz talent boze jestem okropma ale jakby sie dalo napisz cos jeszcze ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz chce nexta bo kocham rozdzial ciebie i blog poprostu cudowny . Eddie i ten jego usmiech kocham poprostu kocham czekam na nexta mam nadzieje ze jeszcze dzisiaj będzie♡ ♥♥ (fajnie ze piszesz dłuższy rozdzial lee się go czytalo)

    OdpowiedzUsuń