sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 1

Zanim zacznę chciałabym podziękować za miłe komentarze. To zmotywowało mnie do napisania pierwszego rozdziału. No to zaczynam.


*Z perspektywy Eddie'go*

Przekroczyłem progi Domu Anubisa. Była zupełna cisza. Po prawej stronie znajdowały się schody natomiast po lewej wejście do jakiegoś pomieszczenia, zapewne salonu.
Nagle przed moimi oczyma pojawiła się kobieta w średnim wieku. Miała kruczoczarne włosy po ramiona i latynoską urodę. Przedstawiła się -Cześć gwiazdko, jestem Trudy. Można powiedzieć, że jestem kurą domową- zaśmiała się. Odwzajemniłem uśmiech.
Zaraz po tym do holu wszedł stary mężczyzna, może miał z 50 lat jak nie więcej. -Co tutaj tak stoisz? Ty pewnie jesteś nowym uczniem. Eddie Miller, tak? Ja jestem Victor, pan tego domu- powiedział. Popatrzyłam na niego trochę z zdziwieniem, czy aby nie przesadza z tym "panem domu".
Popatrzył na mnie znacząco, abym wziął swoje walizki, więc tak zrobiłem. Po chwili odszedł i powiedział Trudy aby mnie odprowadziła do mojego pokoju.

-To twój pokój- powiedziała Trudy. -Wy, chłopcy macie pokoje na dole, natomiast dziewczyny na górze. Chcę cię jeszcze poinformować, że o godzinie 22 jest cisza nocna. Wtedy macie być wszyscy obowiązkowo w łóżkach. Tak mówi Victor.- puściła do mnie oczko i wyszła. Usiadłem na łóżku, mega zmęczony. Musiałem się jeszcze rozpakować. Postanowiłem, że czas zrobić sobie przerwę na kanapkę. Poszedłem do kuchni. Nie trudno było ją znaleźć, znajdowała się centralnie przed moim pokojem. Zaraz znalazłem lodówkę, która była przepełniona jedzeniem. Oczy mi się zaświeciły, gdy zobaczyłem tyle żarcia.

Nagle do kuchni wszedł ciemnoskóry chłopak, a razem z nim jakiś koleś z odpicowaną fryzurą. Nie zauważyli mnie i na mnie wpadli. -Ałć!- krzyknął czarnoskóry.
-Uważaj jak chodzisz łamago- zaśmiałem się i podałem mu rękę. -Jestem Eddie Miller- przedstawiłem się. -Hej jestem Alfie Lewis, a to mój kolega Jerome Clarke- odpowiedział. -Spokojnie, umiem się przedstawić- powiedział Clarke i podał mi rękę. -Jesteś nowy?- zapytał Alfie. -Tak, przyjechałem przed chwilą. Ile osób tu mieszka?- zapytałem z ciekawością. -Ja, Jerry, Fabian, Mara, Amber, Nina, Joy i Patricia- odpowiedział czarnoskóry. -Dobra Alfie, my chyba będziemy spadać- powiedział Jerry. -Jak czegoś będziesz potrzebował to daj znać- krzyknął wychodząc z kuchni czarnoskóry.
Dokończyłem robić kanapkę i poszedłem zjeść ją do salonu.

Nieoczekiwanie wtargnęło do niego piątka ludzi.
Pierwsza podeszła do mnie jakaś blondynka, ubrana w mundurek ale różniący się od reszty. Na marynarce miała podoczepiane różowe kokardki, a na ręce bransoletki tego samego koloru. -Hej! Jestem Amber. Najlepsza, najładniejsza i najinteligentniejsza dziewczyna w szkole- powiedziała. -Cześć, jestem Eddie Miller.
Zaraz po tym podszedł do mnie jakiś chłopak o czarnych włosach i dobrze zaznaczonych rysach twarzy -Nie wierz Amber, co do tej inteligencji. Jestem Fabian Rutter, twój współlokator- przedstawił się. Potem po kolei każdy się ze mną przywitał. Znałem już: Alfie'go, Jeroma, Fabiana, Ninę, Amber, Joy i Marę. Z tego co wiem to zabrakło jeszcze jednej osoby. Postanowiłem, że wyjdę z salonu.

Zaraz po wyjściu, wpadłem na "rudowłosą" dziewczynę...



/Na dzisiaj to koniec. Może dodam jeszcze coś wieczorem. Taki troszkę głupi wyszedł. No ale cóż. Jeśli weszłeś/aś to skomentuj. ;)
Purple Plum

4 komentarze:

  1. Musisz jeszcze dodac dzisiaj bo zakonczylas w takim momecie ze mnie ciekawosc zrzera rozdzial cudowny wcale nie nudny albi glupi w dalszej części bedzie patricia aww juz sie nie moge doczekac!!!♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję postaram się coś jeszcze dzisiaj dodać. ;)

      Usuń
    2. Dodaj dzisiaj nexta bi kocham juz ten blog♥

      Usuń
  2. Super! Czekam na następną część z Pat <3

    OdpowiedzUsuń